Każdy wieczór zwieńczony był filiżanką ziołowej herbatki. Rumianek, mięta, czasem coś bardziej egzotycznego. Wydawało mi się, że robię wszystko idealnie – w końcu to same naturalne składniki, które mają same dobre właściwości. Aż do pewnego pomiaru ciśnienia, który pokazał liczby, jakich nigdy wcześniej nie widziałam.
„Co pani pije wieczorami?” – zapytał kardiolog, gdy zobaczył wyniki. Wymieniłam swoje ulubione napary. Jego mina się zmieniła. „Właśnie tu jest problem” – powiedział z powagą.
Lukrecja – słodka trucizna dla ciśnienia
Dlaczego ją wyrzuciłam z domu
Pierwszą herbatą, którą kazał mi natychmiast wyrzucić, była lukrecja. Ta słodka, aromatyczna herbata, którą uwielbiałam zwłaszcza zimą. Okazało się, że lukrecja zawiera kwas glicyryzynowy – związek, który działa na nerki w bardzo specyficzny sposób.
Prościej mówiąc: organizm zaczyna zatrzymywać sód i tracić potas. Zwiększa się objętość krwi, naczynia krwionośne napinają się – i ciśnienie skacze do góry. Kardiolog wyjaśnił, że nawet niewielkie ilości lukrecji mogą prowadzić do bólów głowy, zmęczenia i nagłych skoków ciśnienia.
W cięższych przypadkach nawet do zdarzeń sercowych.
Żeń-szeń – loteria z twoim sercem
Niespodziewane zagrożenie
Druga herbata zaskoczyła mnie jeszcze bardziej. Żeń-szeń piłam dla dodania energii, zwłaszcza w chłodniejsze miesiące. „Żeń-szeń to loteria” – wyjaśnił lekarz. „U jednych obniża ciśnienie, u innych podnosi. Nigdy nie wiadomo, jaki efekt uzyskasz.”
Badania pokazują, że wpływ żeń-szenia zależy od wielu czynników: dawki, rodzaju preparatu, indywidualnej fizjologii. Profil ginsenozydów – aktywnych związków żeń-szenia – różni się nawet między roślinami tego samego gatunku. Dla osób z nadciśnieniem lub niestabilnym ciśnieniem, żeń-szeń to zbyt duże ryzyko. Lepiej unikać, dopóki lekarz nie potwierdzi, że jest bezpieczny.
Dziurawiec – cichy zabójca leków
Co się dzieje, gdy mieszasz zioła z lekami
Trzecią herbatą był dziurawiec – piłam go dla poprawy nastroju w ciemnych miesiącach. Kardiolog zapytał, czy przyjmuję jakieś leki od ciśnienia. Tak, beta-blokery. Jego oczy się zwęziły. „Dziurawiec przyspiesza metabolizm leków” – powiedział. „Oznacza to, że twoje leki na ciśnienie działają słabiej. To tak, jakbyś brała tylko pół dawki.”
Dziurawiec wchodzi w interakcje nie tylko z lekami kardiologicznymi. Leki przeciwzakrzepowe, antydepresanty, a nawet środki antykoncepcyjne – ich skuteczność spada. A ty nawet o tym nie wiesz.
Miłorząb japoński – ryzyko krwawienia
Kiedy herbata zagraża twojemu krwionośnemu systemowi
Czwartą herbatą były liście miłorzębu japońskiego. Piłam go dla poprawy pamięci i pracy mózgu. „Czy bierzesz aspirynę lub inne leki rozrzedzające krew?” – zapytał lekarz. Czasem, odpowiedziałam. Miłorząb sam w sobie lekko rozrzedza krew. W połączeniu z aspiryną lub innymi antykoagulantami, ryzyko krwawienia wzrasta kilkukrotnie.
Od zwykłego siniaka po poważne krwawienia wewnętrzne. Dla osób z problemami sercowo-naczyniowymi miłorząb może być niebezpieczny nawet bez innych leków.
Yohimbine – niepotrzebny skok ciśnienia
Najbardziej niespodziewany winowajca
Piątą herbatą była ta najmniej spodziewana. Herbatę z kory yohimbine piłam z ciekawości – w sklepie reklamowano ją jako źródło energii. Kardiolog potrząsnął głową. „To jedno z najniebezpieczniejszych ziół dla osób z nadciśnieniem.”
Yohimbine jest silnym stymulantem sercowo-naczyniowym. Może powodować nagłe skoki ciśnienia – takie, które kończą się zawałem serca lub drgawkami. Udokumentowane przypadki pokazują, że nawet jedna dawka może być zbyt duża dla osoby wrażliwej.
Co pić zamiast nich?
Mądry wybór dla zdrowia
Kardiolog nie kazał mi rezygnować z herbat ziołowych. Po prostu doradził, by wybierać mądrzej.
- Rumianek – bezpieczny dla większości osób, działa uspokajająco bez wpływu na ciśnienie.
- Hibiskus – badania sugerują, że może nawet nieco obniżać ciśnienie.
- Mięta – świetna dla trawienia i neutralna dla układu krążenia.
- Mniszek lekarski – bezpieczny, choć ma działanie moczopędne, więc ostrożnie przy lekach diuretycznych.
Najważniejsza zasada: zanim zaczniesz pić jakąkolwiek nową herbatę ziołową, skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. Zwłaszcza jeśli przyjmujesz jakiekolwiek leki na receptę.
Dlaczego nikt o tym nie mówi?
Pułapka „naturalnego”
Wracając do domu, przejrzałam wszystkie etykiety moich herbat. Na żadnej nie było ostrzeżenia o wpływie na ciśnienie. Na żadnej nie było informacji o interakcjach z lekami. Herbaty ziołowe sprzedawane są jako produkty spożywcze, a nie leki, dlatego nie podlegają tym samym wymogom ostrzegawczym.
Teraz każdy wieczór nadal zaczynam od herbaty – ale wiem już, którą wybrać. I za każdym razem, gdy widzę w sklepie paczkę z lukrecją, przypominam sobie słowa kardiologa: „Naturalne nie oznacza bezpieczne.”
A jakie są Wasze ulubione herbaty? Czy któraś z nich Was zaskoczyła?



