Przez całe życie myślałam, że witamina D to tylko sprawa kości. Mało jej – kości słabe, większe ryzyko złamań. Suplement i wszystko gra. Prosta zależność. Aż moja lekarka pokazała mi wyniki ostatnich badań krwi i powiedziała: „Twój poziom witaminy D jest krytycznie niski. I to wpływa nie tylko na kości”. Wtedy usłyszałam coś, czego zupełnie się nie spodziewałam.
Mózg: dlaczego niedobór witaminy D prowadzi do demencji
Lekarka zaczęła od mózgu. „Witamina D to nie tylko witamina”, mówiła. „To hormon, który reguluje pracę komórek nerwowych”. Kiedy jej brakuje, zaburzona zostaje sygnalizacja wapniowa w mózgu. Neurony gorzej się komunikują. Synapsy słabną.
Co gorsza, witamina D pomaga usuwać beta-amyloid. To substancja, która gromadzi się w mózgach osób chorych na Alzheimera. Gdy witaminy D jest mało, ta substancja zostaje i się gromadzi. Efekt? Problemy z pamięcią, trudności z koncentracją, wolniejsze myślenie. W dłuższej perspektywie – demencja.
„To nie jest problem przyszłości”, zaznaczyła lekarka. „To dzieje się teraz, po trochu, każdego dnia”.
Serce: dlaczego niedobór zwiększa ryzyko zawału
Serce to drugi organ, o którym wspomniała lekarka. Witamina D reguluje ciśnienie krwi i pomaga mięśniowi sercowemu prawidłowo pracować. Kiedy jej brakuje – serce słabnie, rytm staje się nieregularny, tętnice sztywnieją.
Badania pokazują, że osoby z niskim poziomem witaminy D mają większe ryzyko zawału i udaru niż te, które mają jej wystarczająco. „Nikt o tym nie myśli”, mówiła lekarka z troską. „Wszyscy wiedzą, że tłuszcze są złe dla serca, ale nikt nie mówi, że niedobór witaminy D to też duży problem”.
Trzustka: związek z cukrzycą typu 2
Trzeci organ to trzustka. Witamina D pomaga trzustce produkować insulinę. Gdy jej brakuje, produkcja insuliny jest zaburzona. Poziom cukru we krwi skacze. Długofalowo – insulinooporność i cukrzyca typu 2.
Lekarka wspomniała, że wiele osób z „niezdiagnozowaną znikąd” cukrzycą tak naprawdę po prostu przez lata miało niedobór witaminy D. „Mogło im zapobiec suplementowanie”, mówiła. „Ale nikt nie sprawdzał”.
Układ odpornościowy: dlaczego częściej chorujesz
I czwarty organ, który cierpi – układ odpornościowy. Witamina D reguluje odpowiedź immunologiczną. Gdy jest jej mało, organizm gorzej walczy z infekcjami. Przeziębienia dłużej trwają, powikłania po grypie są częstsze.
Ale jest też druga strona: zbyt słaby układ odpornościowy może zacząć atakować własne tkanki organizmu. Choroby autoimmunologiczne – problemy z tarczycą, reumatoidalne zapalenie stawów – również są związane z niedoborem witaminy D. „Układ odpornościowy jest jak orkiestra”, powiedziała lekarka. „Witamina D pełni rolę dyrygenta”.
Co można zrobić? Plan działania
Lekarka przedstawiła mi plan. Po pierwsze – sprawdzić poziom. Badanie krwi na 25-hydroksywitaminę D pokaże rzeczywisty stan. Norma to powyżej 30 ng/ml, optymalnie 40-60.
Po drugie – suplementacja. Jeśli poziom jest niski, suplementy są niezbędne. Dawkę ustala lekarz w zależności od stopnia niedoboru.
Po trzecie – słońce. Minimum piętnaście minut dziennie z odsłoniętą twarzą i dłońmi. Skóra produkuje witaminę D pod wpływem słońca.
Po czwarte – dieta na co dzień. Tłuste ryby – łosoś, makrela, śledź – przynajmniej dwa razy w tygodniu. Jajka na twardo codziennie. Grzyby rosnące na słońcu.
Po trzech miesiącach suplementacji mój poziom wzrósł z 15 do 45 ng/ml. I poczułam różnicę – więcej energii, lepszy nastrój, rzadziej łapię przeziębienia.
Ostateczna myśl
Lekarka powiedziała mi: „Niedobór witaminy D to cichy niszczyciel. Nie niszczy od razu – gryzie po trochu, przez lata”. Teraz sprawdzam swój poziom co roku jesienią. I suplementuję się całą zimę – kiedy słońca w Polsce prawie nie ma, a skóra nie produkuje witaminy. Lepiej wziąć kapsułkę, niż czekać, aż mózg zacznie zapominać, albo serce zacznie skarżyć się na zdrowie.



