Kardiolog: Ten jeden ser na liście zakupów to twoja pułapka dla serca

Kardiolog: Ten jeden ser na liście zakupów to twoja pułapka dla serca

Zdało mi się, że jem zdrowo – uwielbiałam tiramisu, które sama robiłam, a do tego często sięgałam po uwielbiany przez wielu ser mascarpone. Gdy zapytałam kardiologa o mój jadłospis, nie spodziewałam się, że prosta rozmowa o składnikach odmieni moje nawyki na zawsze. Pewien ser, który gościł w moim domu niemal stale, okazał się zagrożeniem, o którym mało kto mówi. Dziś postaram się wyjaśnić, dlaczego warto mieć go na oku, zanim trafi do twojego koszyka.

Dlaczego ten jeden ser zagraża twojemu sercu?

Kiedy wspomniałam lekarzowi o moim ulubionym deserze, jego reakcja była natychmiastowa. Zapytał, czy wiem, ile tak naprawdę kryje się w mascarpone nasyconych tłuszczów. Gdy przyznałam, że nie mam pojęcia, westchnął ciężko. Jego słowa zmroziły mi krew w żyłach: „Jedna porcja to niemal dwadzieścia dziewięć gramów nasyconych tłuszczów. To praktycznie cała dzienna norma w jednym posiłku.” Od tamtej pory mascarpone zniknął z mojej lodówki, a ja zrozumiałam, jak mało wiedziałam o tym, co tak naprawdę ląduje na moim talerzu.

Mascarpone: bomba kaloryczna, której warto unikać

Mascarpone to jeden z najtłustszych serów na świecie. W porcji znajdziemy około czterdzieści cztery gramy tłuszczu ogółem, z czego aż dwadzieścia dziewięć to tłuszcze nasycone. To niemal trzykrotnie więcej niż w wielu innych popularnych serach.

Co to oznacza dla naszego zdrowia? Tłuszcze nasycone bezpośrednio przyczyniają się do wzrostu poziomu tzw. „złego” cholesterolu (LDL) we krwi. Ten rodzaj cholesterolu odkłada się w ściankach tętnic, tworząc blaszki miażdżycowe. Z czasem proces ten prowadzi do poważnych problemów, takich jak zawały serca czy udary mózgu.

Co gorsza, mascarpone często zawiera również spore ilości sodu. Sód odpowiada za podnoszenie ciśnienia krwi. Kiedy ciśnienie jest wysokie, nasze serce musi pracować znacznie ciężej, co zwiększa ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych.

Na co jeszcze zwrócić uwagę? Inne sery, które mogą zaszkodzić

Kardiolog uświadomił mi, że mascarpone to nie jedyny „winowajca”. Na liście serów, których powinniśmy unikać w większych ilościach, znalazły się również:

  • Cheddar: Zawiera około dwadzieścia trzy gramy tłuszczów nasyconych w porcji, a do tego sporo soli.
  • Parmezan: Posiada podobny profil odżywczy do cheddara.
  • Sery przetworzone: Są najgorszym wyborem, ponieważ oprócz naturalnych składników zawierają dodatkowe tłuszcze i znaczną ilość soli dodanej jako konserwant.

Nie chodzi o to, by całkowicie wyeliminować ser z diety. Jednakże, jeśli masz problemy z sercem, wysoki cholesterol lub nadciśnienie, lepiej unikać tych produktów lub spożywać je bardzo rzadko i w minimalnych ilościach. Pamiętaj, że nawet niewielka porcja może narazić Twój organizm na spore obciążenie.

Które sery są przyjazne dla serca?

Dobra wiadomość jest taka, że nie wszystkie sery są takie same! Istnieją wybory, które dostarczą nam białka i wapnia, nie obciążając przy tym serca.

Kardiolog polecił między innymi:

  • Mozzarellę
  • Ricottę
  • Twaróg

Te sery mają znacznie mniej tłuszczów nasyconych. Lekarz zasugerował, by wybierać wersje o obniżonej zawartości tłuszczu i kontrolować wielkość porcji. Idealna porcja to około trzydziestu gramów – mniej więcej wielkość pudełka zapałek. Nie pół bloku sera naraz!

Bardzo ważne jest też, aby włączyć ser do zbilansowanego posiłku, bogatego w produkty pełnoziarniste i warzywa, a nie traktować go jako samodzielną przekąskę.

Co zmieniłam w swojej kuchni po tej rozmowie?

Po konsultacji z kardiologiem, postanowiłam zrobić gruntowny przegląd zawartości mojej lodówki. Mascarpone natychmiast wylądował w koszu. Cheddar został zastąpiony przez mozzarellę. Zmniejszyłam też wielkość porcji sera do obiadu o połowę.

Tiramisu? Nadal zdarza mi się je zjeść, ale tylko okazjonalnie, gdy jestem u znajomych. W domu natomiast częściej przygotowuję desery na bazie ricotty. Pozwala mi to uzyskać podobną, kremową konsystencję bez nadmiernego obciążania serca.

Czasami najlepszym zdrowotnym rozwiązaniem jest po prostu spojrzeć na etykietę i zadać sobie jedno proste pytanie: czy naprawdę warto?

A Ty, zwracasz uwagę na skład serów, które kupujesz? Co najczęściej ląduje w Twojej lodówce?

Przewijanie do góry