Sprawdziłam kalendarz w zeszłym tygodniu i dopadła mnie panika. Marzec się kończy, a ja nic nie posadziłam. Sąsiadka ma już rozsadę na parapecie, a ja – tylko puste doniczki. Czuję, że przegapiam idealny moment, a sezon na dobre się nie zaczął. Na szczęście moja ciotka, ogrodniczka z czterdziestoletnim stażem, rozwiała moje obawy i podpowiedziała, co jeszcze możemy zrobić w tym miesiącu.
Okazuje się, że koniec marca to wcale nie koniec możliwości. Dla niektórych warzyw to wręcz idealny czas na siew. Spisałam dla Was listę siedmiu roślin, z którymi zdążymy jeszcze przed kwietniem. Nie wyrzucajcie swoich nasion – jest jeszcze szansa na obfite plony!
Buraki – prostota, która zawsze się sprawdza
Ciotka zaczęła od buraków, mówiąc: „Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, posiej buraki. Wybaczą Ci większość błędów.” To prawda, to jedne z najbardziej bezproblemowych warzyw w uprawie.
Można je siać pod koniec marca prosto do gruntu, jeśli ziemia jest już rozgrzana. Jeśli nie, nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić to w doniczkach na parapecie, a po dwóch tygodniach przesadzić na miejsce stałe. Buraki rosną szybko i nie potrzebują skomplikowanej pielęgnacji. A co najlepsze – jadalne są nie tylko korzenie, ale i liście. Wiosną, gdy świeżych warzyw jest mało, liście buraków to prawdziwa dawka witamin.
Marchew – cierpliwość popłaca, a smak wynagradza
„Marchew siej teraz,” – nalegała ciotka. „Im wcześniej, tym będą słodsze.” Koniec marca w Polsce to dobry moment na siew, jeśli ziemia jest już przygotowana. Marchew lubi chłodniejszą pogodę do kiełkowania, ale nie służy jej zmarznięta gleba.
Jedyna rzecz, o której musisz pamiętać, to ochrona przed połyśnicą marchwianką. Ciotka stosuje agrowłókninę lub drobną siatkę. „Poza tym – pół plonu będziesz mieć dzięki osłonom,” – ostrzegła.
Groszek – skarb i dla Ciebie, i dla ziemi
Groszek ciotka nazywa „rośliną o podwójnej użyteczności”. Po pierwsze, dostarcza nam pysznych strąków. Po drugie, wzbogaca glebę w azot, sprawiając, że po jego wysiewie wszystko rośnie lepiej.
Koniec marca to idealny czas. Groszek dobrze znosi nawet lekkie przymrozki i nie potrzebuje do wschodów ciepła. Sieje się go prosto do gruntu na głębokość 3–4 centymetrów. Pamiętaj tylko, że potrzebuje podpór – mogą to być sznurki, patyki, a nawet stara siatka.
Sałata – najszybszy sposób na wiosenną sałatkę
„Jeśli chcesz coś szybko zjeść – siej sałatę,” – poradziła ciotka. W ciągu 3–4 tygodni możesz już zbierać pierwsze liście. Pod koniec marca siać ją można do gruntu pod agrowłókniną lub w cieplejszym miejscu.
Sałata lubi chłodne powietrze – gdy nadejdą upały, zacznie szybko wypuszczać pędy i stanie się gorzka. Dlatego właśnie wczesny siew jest najlepszy.
Rzodkiewka – gdy nie możesz doczekać się nowalijek
„Rzodkiewkę siej, gdy nie możesz usiedzieć z miejsca,” – roześmiała się ciotka. „Po trzech tygodniach będziesz chrupać.” Koniec marca to idealny czas. Rzodkiewka nie boi się zimna i rośnie w błyskawicznym tempie. Możesz ją siać co dwa tygodnie, by mieć świeże przez cały wiosenny sezon. Jedyny błąd, jaki możesz popełnić, to zbyt gęsty siew. Wtedy nie urośnie, pozostanie mała. Zachowaj odstęp przynajmniej 3–4 centymetrów między nasionami.
Szczypiorek – z niczego uzyskasz zieleń
Ciotka zdradziła mi prosty trik: „Kup zwykłe cebule w sklepie. Wsadź je do ziemi – będziesz mieć szczypiorek.” Pod koniec marca można je sadzić prosto do gruntu. Nawet jeśli lekko przymrozi, cebula się odbuduje. Po trzech tygodniach można już ścinać pierwsze piórka. „Taniej niż kupować pęczki na targu,” – dodała. „I zawsze najświeższe.”
Koperek i pietruszka – podstawa każdego warzywnika
Te dwa ostatnie warzywa ciotka wymieniła jako „niezbędne w każdym ogrodzie”. Koper można siać pod koniec marca prosto do gruntu. Kiełkuje dość wolno, bo 2–3 tygodnie, ale potem rośnie szybko. Pietruszka jest jeszcze bardziej cierpliwa. Lepiej wysiać ją do doniczki w domu i później przesadzić, albo uzbroić się w cierpliwość, gdy siejesz ją bezpośrednio do gruntu.
Co zrobię w ten weekend
Po rozmowie z ciotką panika minęła. Marzec się nie kończy, a ja mam już plan. W sobotę wysieję buraki i rzodkiewkę prosto do gruntu – jeśli ziemia będzie odpowiednia. Sałatę posieję pod agrowłókniną. Groszek znajdzie miejsce tam, gdzie w zeszłym roku był kompost. Sklepowe cebule już leżą na parapecie i wypuszczają korzonki.
Ciotka zakończyła rozmowę słowami: „Najważniejsze to zacząć. Lepiej późno niż wcale. A natura wybacza więcej błędów, niż myślisz.”
I ma rację. Marzec jeszcze trwa. Wciąż możemy zdążyć!



